Strona główna/Urząd/Aktualności/Sąsiedzka czujność uratowała im życie

Sąsiedzka czujność uratowała im życie

Aktualności 6 Marca 2012

Szybka reakcja sąsiada uratowała życie trzem mężczyznom. W mieszkaniu przy ul. Kombatantów w Czerwionce, w którym znajdowali się poszkodowani, wieczorem 14 lutego wybuchł pożar. Od żaru, który wypadł z piecyka węglowego zapaliła się podłoga. Akcja gaśnicza i porządkowa trwała dwie godziny. 

"Pan Eugeniusz Zimek, który zauważył pożar i jako pierwszy interweniował, uratował sąsiadom zdrowie i życie, ale, co ważne, dzięki jego reakcji zniszczenia uniknął cały budynek komunalny" - wyjaśnia dyrektor ZGM Marian Uherek.
Mężczyzna pobiegł do sąsiadów, obudził ich i pomógł w ewakuacji, zaczął także szybko gasić rozprzestrzeniający się ogień.
"W tym familoku są drewniane belki stropowe i starego typu tynki na trzcinie – pożar mógłby więc szybko zając inne mieszkania - opowiada pan Eugeniusz Zimek - Zacząłem natychmiast gasić, całe życie pracuję w budowlance i wiem jakie mogłyby być tego skutki".

Natychmiastowa i fachowo przeprowadzona akcja przyczyniła się do opanowania pożaru – pan Zimek wezwał także służby ratunkowe, które szybko zjawiły się na miejscu.

"Nasza jednostka przyjechała jako pierwsza – relacjonuje Piotr Tokarz, naczelnik OSP w Czerwionce. - Zastaliśmy wówczas osoby poszkodowane już na klatce schodowej, pożar został częściowo ugaszony, choć mieszkanie było mocno zadymione. W tego typu sytuacjach od błyskawicznej reakcji i dobrze prowadzonej pomocy wiele zależy, bo każda sekunda jest na wagę złota".

Pracownicy ZGM otrzymali informację przed godziną 22. i niezwłocznie udali się na miejsce, aby zabezpieczyć obiekt do czasu dokonania ekspertyz. "Przyczyną pożaru było niewłaściwe użytkowanie piecyka. - wyjaśnia M. Uherek. - W tej chwili w mieszkaniu znajdują się wypalone przedmioty, które stanowią własność lokatora – to jest jego prywatne mienie – dopóki więc lokator nie zgłosi się do ZGM-u nie możemy rozpocząć remontu pomieszczeń. Prawo własności nakazuje nam czekać".

"Cenię spokój, wielokrotnie upominałem sąsiadów z góry, żeby uważali na to co robią i zachowywali się odpowiednio. Ale jak ich życie było zagrożone, nie wahałem się ani sekundy, żeby im pomóc. Nie myślałem o niebezpieczeństwie, nie myślałem wówczas o sobie. To był odruch" – mówi pan E. Zimek.
Dyrektor M. Uherek doskonale zna swojego swojego zwyczajnego-niezwyczajnego lokatora. "Pan Zimek pracuje na całą liczną rodzinę. Dba o swoje otoczenie, stara się, aby mieszkanie i klatka schodowa były zawsze czyste i schludne. Cieszę się, że identyfikuje się z miejscem w którym żyje i wykazuje zrozumienie dla działań podejmowanych przez naszą jednostkę" – ocenia dyr. Uherek.

Obywatelska postawa lokatora została doceniona przez burmistrza Wiesława Janiszewskiego, który osobiście odwiedził pana Zimka, aby złożyć mu podziękowania, gratulacje i wyrazić szacunek dla jego bohaterskiej postawy i odwagi z jaką niósł pomoc.

To było bardzo ciepłe, serdeczne, rodzinne spotkanie. 
Ponieważ rozpoczynał się weekend do mieszkania Państwa Zimków zjechały się dzieci i wnuki.
"Dzieciaki są naszym oczkiem w głowie. Oby tylko były zdrowe" – komentują Państwo Zimkowie.

top_baner
do góry