Strona główna/Urząd/Aktualności/Piewca Śląska tym razem o kobietach

Piewca Śląska tym razem o kobietach

Aktualności 7 Marca 2017

Od 2 marca w Centrum Kulturalno-Edukacyjnym w Czerwionce-Leszczynach można podziwiać wystawę prac Czesława Fojcika. Piewca Śląska, z okazji nadchodzącego Dnia Kobiet, właśnie kobietę uczynił główną bohaterką swoich prac. Wystawę będzie można oglądać do 19 marca.

 

 Ile czasu zajęło Panu przygotowanie tej wystawy?

 - Tak naprawdę nie liczę tego. Pół roku, może trochę więcej.

 To już kolejny raz kiedy maluje Pan kobiety.

- Parę lat temu, w 2010 roku namalowałem po raz pierwszy cykl obrazów przedstawiających kobiety. Było ich wtedy więcej niż teraz,  były to też obrazy w różnych wymiarach – niektóre wielkie, inne zupełnie małe. Na tamtych obrazach pojawiły się sylwetki kobiet, a nawet akty. Tutaj chciałem pokazać tylko  twarze. Kiedy malowałem, chciałem skupić się na wyrazach twarzy różnych kobiet, na towarzyszących kobietom emocjach. W każdym obrazie niezwykle ważne są oczy. Na jednej z prac, mamy kontrast kolorów czerwonego i niebieskiego. To kontrast symbolizujący dobro i zło, albo nawet Adama i Ewę. Zaraz obok tej pracy powieszony jest inny obraz, mniejszy. Nie ma na nim wyjątkowo kobiety, jest tylko przedstawione jabłko na dłoni, a więc widz ma czytelne skojarzenie z Ewą-kusicielką.

Kiedy malował Pan obrazy dzieci, powiedział Pan, że jedną z „modelek” była Pańska wnuczka. Jak było w przypadku kobiet, które są na obrazach?

- Wnuczka była namalowana na dwóch obrazach. Inne dzieci widniejące na obrazach były malowane całkowicie „od siebie”, to nie są konkretne osoby, na przykład odwzorowane ze zdjęć. Podobnie w przypadku kobiet – nie ma konkretnych osób, które mi pozowały. Na obrazach jest jedna bohaterka – po prostu kobieta.

Zazwyczaj maluję obrazy, które są związane ze Śląskiem – to kopalnie, przemysł górniczy, familoki, uwieczniam sceny z lokalnych legend. Takich obrazów namalowałem w swoim życiu zdecydowanie najwięcej. Teraz chciałem poszukać odskoczni od tego i namalować kobiety – z okazji Dnia Kobiet, ich święta. Po cyklu obrazów z 2010 roku chciałem zrobić to ponownie, używając do tego różnych technik. Każdy obraz jest inny, wyraża inne nastroje, emocje, dla podkreślenia tego efektu używałem też różnych kolorów.

 Jak się zaczęła historia tej niezwykłej pasji?

- Malowałem już od dziecka. Czasami dla kolegów w szkole, kiedy któryś z nich nie potrafił. Od dwudziestu lat jest to jednak malowanie na poważnie. Amatorsko – ale na poważnie. Zaczynałem od kopiowania Matejki czy Kossaków. Na początku to nie wychodziło, ale chciałem uzyskać dany kolor. Tak nauczyłem się mieszania farb. Nikt mi nigdy nie pokazywał, jak to się robi, nikt mnie nigdy nie uczył. Sam od siebie uczyłem się, jak malować. Malarstwo dla mnie polega też na myśleniu – nie tylko o tym, co się maluje, ale też o tym, jak się maluje, żeby było estetycznie.

Teraz prowadzę zajęcia na Uniwersytecie Trzeciego Wieku, mam swoich uczniów. Są pilni, zaczynają coraz lepiej malować. Niektórzy nawet mnie zaskakują. To nieduża grupa, ośmio-dziewięcioosobowa, na każdego mogę więc zwrócić uwagę. Dzisiaj mamy kolejne zajęcia – chcę im pokazać, jak malować niebo. Podczas Industriady miałem okazję prowadzić warsztaty dla dzieci. Wiadomo, jak to maluchy – czasami trzeba ich pochwalić, ale też doradzić, co mają zrobić, w którym miejscu co namalować. Jak myślę o tych zajęciach z najmłodszymi, to chyba podobałoby mi się uczyć malarstwa dzieci. Lubię dzieci, wydaje mi się, że umiem z nimi rozmawiać. Czasami kiedy odwiedzam przedszkola, ubieram się w śląski strój i od razu widzę na buziach maluchów wielkie zainteresowane. Zabieram ze sobą parę śląskich obrazów i opowiadam, jak to wszystko powstawało i jak wygląda praca malarza.

Jakie są Pana następne plany?

- Chciałbym namalować, może zdążę to zrobić w przyszłym roku, cykl obrazów „Muzyka – Taniec”. Wyobrażam sobie dla tych prac konkretny, duży format. Ruchu nie można oddać na małych obrazach. Ciągle mam jakieś plany artystyczne, które dają mi energię i radość spoglądania w przyszłość. 

 

Czesław Fojcik – mieszkaniec Czerwionki i pracownik MOK-u. Jego zamiłowaniem jest malarstwo sztalugowe. A decydujący temat sztuki stanowi dla niego Śląsk i przemysł górniczy.

Autor jest emerytowanym górnikiem, malarstwo fascynuje go od najmłodszych lat. Obecnie należy do Stowarzyszenia Malarzy Nieprofesjonalnych "Barwy Śląska" w Rudzie Śląskiej. Jak sam podkreśla, interesuje go utrwalanie na płótnie urokliwych zakątków Śląska, w szczególności tych, w jakie obfituje Czerwionka-Leszczyny.

Jego prace znajdują się w prywatnych zbiorach kolekcjonerów w Polsce i zagranicą. Przy okazji organizowanych wystaw artysta szczególną wagę przywiązuje do podkreślania swoich korzeni związanych z Czerwionką.

Czesław Fojcik jest laureatem wielu nagród i wyróżnień na konkursach ogólnopolskich. Za serię portretów "Sztygar", "Śleper" i "Przodowy" zdobył główną nagrodę na XVII Ogólnopolskim Konkursie Sztuki im. Vincenta van Gogha.

Został wyróżniony statuetką "Karolinka" za wybitne zasługi w rozsławianiu i rozwoju Gminy i Miasta Czerwionka-Leszczyny oraz medalem "50-lecia". 

top_baner
do góry